fbpx
Agencja SEO Zgred - Pozycjonowanie stron www

Czy współczynnik klikalności (CTR) jest czynnikiem wpływającym na pozycję strony w organicznych wynikach wyszukiwania?

Bartosz Góralewicz z agencji SEO Elephate przedstawia wyniki swojego eksperymentu, które pokazują, że CTR z wyszukiwania nie jest czynnikiem wpływającym na pozycję strony.

Bartosz Góralewicz, 12.08.2015, 11:15.

cursor-click-ss-1920-800x450 img 0

Wbrew obiegowej opinii, współczynnik klikalności nie jest czynnikiem wpływającym na pozycję strony. Nawet ogromny ruch organiczny nie wpłynie na pozycje danej strony w wynikach wyszukiwania.

Czym jest współczynnik klikalności (CTR)?

Zanim przejdę do dalszej części, wyjaśnię po krótce na czym polega koncept współczynnika klikalności CTR (ang. Click-through rate).

CTR jest miernikiem liczby użytkowników, którzy kliknęli w dany link w odniesieniu do całkowitej liczby użytkowników, którzy mieli taką możliwość. Zatem, jeśli link do danej strony pokazuje się w liście na stronie wyników wyszukiwania SERP (ang. search engine results page) i 20% osób, które wyświetli tą stronę wyników wyszukiwania kliknie na dany link, wtedy CTR wynosi 20%.

Wiadomo, że pozycja #1 jest dużo lepsza niż pozycja #10. Dlaczego? Z powodu różnych współczynników klikalności każdej z pozycji w wynikach wyszukiwania. Jak widać na poniższym zestawieniu jest spora różnica między pozycją witryn z pierwszego miejsca wyników wyszukiwania, a pozycją z piątego i każdego dalszego.

CTR-dejan-seo img 1

Powyższe zestawienie zostało utworzone w 2011 r., więc oczywiście podane wartości procentowe mogą nie być dokładnie takie same na dzień dzisiejszy. Jednakże wiele analiz opiera się na pomiarze CTR na podstawie pozycji wyszukiwań na przestrzeni lat i wszystkie na końcu prowadzą do następującego wniosku: wyższe pozycje na liście wyników wyszukiwania korelują z wyższym CTR.

Dlaczego wybrałem współczynnik klikalności jako przedmiot mojego eksperymentu? Ostatnio jest wiele zamieszania wokół CTR, ale niestety nie ma żadnych eksperymentów SEO czy badań pokazujących wpływ CTR (jako odrębnego czynnika) na pozycje stron w 2015 r. (wyjaśnię to nieco później w części ?Metodologia?).

Przyjrzę się teraz kilku możliwym powodom, które mogłyby tłumaczyć popularność CTR w ciągu ostatniego roku.

 

CTR stał się popularnym miernikiem

CTR od zawsze był uważany za ważny miernik SEO jednakże dopiero od 2014 r. stał się naprawdę popularny dzięki temu, że został umieszczony w metrykach wyszukiwań (z ang. ?Searchmetrics? SEO Rank Correlations And Ranking Factors 2014.

SearchMetrics-ranking-factors-2014 img 2
Image Source: Searchmetrics

SearchMetrics wyraźnie oświadczył, że ich analiza została ?użyta do opisania różnic pomiędzy pewnymi atrybutami adresów URL rankującymi na pozycjach od 1 do 30 (bez sugerowania żadnego związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy atrybutem a pozycją).? Inaczej mówiąc, niektóre z powyższych czynników mogą korelować z wysoką pozycją w wynikach wyszukiwania, ale nie są koniecznie czynnikami wpływającymi na pozycję.

Od tego czasu zaczęto mówić o CTR jako o istotnym czynniku wpływającym na pozycję w publikacjach na blogach, konferencjach, nawet tych z serii White Board Fridays.

Istnieje sporo badań pokazujących możliwość wpłynięcia na pozycję w wynikach wyszukiwania m.in. poprzez sztuczne podkręcenie CTR. Niedawno pisałem o negatywnym SEO bez linków zewnętrznych (negative SEO without backlinks), w którym to udało mi się obniżyć pozycję jednej ze stron mojej witryny używając jedynie click bota. Jedną z popularniejszych publikacji jest publikacja Rand Fishkin?a, w której to zwiększył rankingi do strony na swojej stronie używając crowdsourcowanych kliknięć.

Wszystko się zmieniło w 2015 r. Zdaje się, że CTR już nie wpływa bezpośrednio na pozycję strony. To jest właśnie coś, co udało mi się udowodnić w moim case study. Chciałbym przedstawić wnioski w niniejszym artykule.

Idea Experymentu

W pewnym sensie, eksperyment okazał się totalną klapą – chciałem zobaczyć jak bardzo można poprawić pozycję danej strony przez podniesienie CTR.

Moje założenie było następujące: jeśli CTR faktycznie jest czynnikiem wpływającym na pozycję, to manipulowanie CTR powinno wpłynąć na pozycję danej strony w wynikach wyszukiwania Google. Inaczej mówiąc, im wyższy CTR, tym wyższa pozycja w wynikach wyszukiwania Google.

Cel Experymentu

Chciałem się skupić na oddzieleniu CTR od innych czynników wpływających na pozycję strony, żeby zmierzyć jego wpływ na pozycję w wynikach wyszukiwania.

O ile wyniki eksperymentu Rand?a (i innych podobnych badań) są ciekawe, istnieje dużo różnych możliwych sygnałów rankingowych, które mogłyby wpłynąć na wyniki ? dane Chrome, wtyczek, mediów społecznościowych, linki zewnętrzne, itd. Stąd też nie zmierzyłem idealnie samego CTR.

Chciałem wykluczyć ?czynnik ludzki? ze CTR mierzonego w tych rodzajach crowdsourcowanych eksperymentów. Moim celem było utworzenie eksperymentu SEO mierząc wpływ CTR, który byłby niezależny od innych metryk.

Przygotowanie Eksperymentu

Jaka mogłaby być ostateczna forma przetestowania wpływu CTR na pozycję strony? Wysłanie ruchu do domeny, która wyglądałaby jak viral (oparty na reklamach telewizyjnych, wprowadzeniu nowego produktu, itd.). jeśli CTR naprawdę jest ważnym czynnikiem wpływającym na pozycję strony, to w oczywisty sposób taki test powinien spowodować znaczny wzrost pozycji organicznej.

Znalezienie odpowiedniej treści

Moje już wcześniej wspomniane case study (case study on negative SEO) przyciągnęły całkiem sporo linków zewnętrznych. W dalszym ciagu jednak nie udało mi sie osiągnąć pozycji #1 dla hasła wyszukiwania: ?negative SEO.? Strona wcześniej rankowała w przedziale #2 do #4. Wysuwam wniosek, że wypchnięcie jej na #1 dla tego samego hasła byłoby świetnym dowodem na wpływ CTR na pozycje stron.

Negative-SEO-search img 3

(Oczywiście dla większej pewności i precyzji dodałem jeszcze inne hasła wyszukiwania, ale o tym będzie szczegółowo później w niniejszym artykule.)

Znalezienie odpowiedniego momentu, aby rozpocząć

Czekałem, aż nowe linki przestaną przychodzić i doszedłem do wniosku, że to jest dobry moment, żeby rozpocząć eksperyment. Został on przeprowadzony w drugim i trzecim tygodniu marca 2015 r.

Konfiguracja i techniczne punkty odniesienia

Google jest bardzo skrupulatny w rejestrowaniu fałszywego ruchu. Jak można sobie wyobrazić, ta część ich algorytmu jest tak samo ważna jak każda inna. Potrzebne jest im to do ochrony swojej najcenniejszej usługi: AdWords.

Dysponowałem całkiem dobrym zestawem konfiguracji CTR botów, serwerów proxy, proxy scraper?ów oraz innych narzędzi i serwerów z moich wcześniejszych testów i one tylko ?leżały? i się ?kurzyły? (obciążając przy okazji mój miesięczny PayPal). Już wcześniej miałem okazję przetestować tą konfigurację botów przy okazji mojego eksperymentu z negatywnym SEO. W dalszym ciągu ok. 60?70% moich wizyt było filtrowanych przez Google Analytics i/lub Google Search Console.

Zrozumiałem, że to musi się zmienić jeśli chcę przenieść mój eksperyment na wyższy poziom. Szukałem sposobu na wpłynięcie na dane ruchu Google?a tak, aby to wpłynęło na Google Trends oraz Google Keyword Planner. Potrzebowałem osiągnąć następujące cele dla mojej konfiguracji, aby eksperyment był ważny:

  • 60?70% wskaźnik sukcesu (to był wcześniej wskaźnik mojej nieudanej próby) jeśli chodzi o ruch zarejestrowany przez Google Analytics oraz Google Search Console (ruch wysłany vs. ruch zarejestrowany)
  • pewność, ze ten sam ruch nie będzie przefiltrowany przez Google AdWords
  • użyję innego IP dla każdej wizyty
  • cały ruch pochodzi z Google.com

Nie było to łatwe, ale po paru tygodniach dostrajania mojej konfiguracji odniosłem sukces i byłem szczęśliwy, że mogę iść dalej. Teoretycznie, jedyne, co miałem wtedy zrobić to wysłać cały ten fałszywy ruch organiczny w Google na moją stronę i czekać.

Przeprowadzenie eksperymentu

Po skonfigurowaniu wszystkiego, zacząłem kierować boty na moją własną domenę, https://goralewicz.com. Schemat użyty do każdego zapytania był następujący:

  1. Otwórz przeglądarkę.
  2. Przejdź do Google.com.
  3. Wprowadź zapytanie i kliknij na ?Google Search?.
  4. Poszukaj mojej domeny na stronie wyników wyszukiwania. Jeśli nie ma jej na tej stronie, przejdź do strony drugiej, itd. aż do strony dwunastej.
  5. Kliknij na wynik.
  6. Pozostań na stronie przez 3-4 min. przeglądając w tym czasie przypadkowe strony.

Hasła wyszukiwania, które sprawdzałem były następujące:

  • Goralewicz
  • Goralewicz.co
  • Goralewicz.co negative SEO
  • Negative SEO
  • International SEO consultant
  • SEO consultant
  • SEO training

Poniżej znajduje się przegląd kliknięć oraz wyświetleń dla wspomnianych haseł, tak jak to zostało zarejestrowane przez Google Search Console:

img 4

 

Nie będę szczegółowo omawiać każdego użytego hasła wyszukiwania, zajmę się jednak tym najważniejszym: ?negative SEO.? (Aby zobaczyć dane dla wszystkich haseł, można sprawdzić wszystkie wyniki na moim blogu.)

Negatywne SEO

Jak już wspomniałem wyżej, moja publikacja na blogu znajdowała się na pozycji między #2 i #4 w Google dla hasła: ?negative seo? przez kilka miesięcy po jej publikacji w grudniu 2014 r.

Następujące sekcje pokazują szczegółowo jak mój eksperyment wpłynął na:

  • Klinknięcia, wyświetlenia, współczynnik klikalności oraz średnią pozycję strony dla zwrotu: ?negative SEO? (wg Google Search Console)
  • Google Trends dla ?negative SEO?
  • Miesięczne dane hasła wyszukiwania dla ?negative SEO? w Google AdWords Keyword Planner
  • Pozycja mojej strony w wyszukiwarce dla ?negative SEO? (przez SEMrush)

Google Search Console

Poniżej widać kliknięcia zarejestrowane dla tego hasła wyszukiwania w Google Search Console:

img 5

Poniżej widać CTR:

img 6

Poniżej widać moją średnią pozycję w wynikach wyszukiwania dla tego hasła wyszukiwania.

img 7

 

 

A tutaj znajduje się widok wszystkiego razem:

img 7 (2)

Google Trends

Wszystko zaczęło się od maila od Google?a:

img 8

W marcu 2015 r. ?negative SEO? stało się Google Trend.

img 9

To pomogło mi zweryfikować fakt, że moje kliknięcia nie były filtrowane przez Google.

Google AdWords Keyword Planner

Aby dalej zweryfikować czy moje kliknięcia były rejestrowane, a nie filtrowane jako spam, sprawdziłem Google AdWords Keyword Planner.

img 10

Jak widać, wzrost ruchu dla marca 2015 r. jest ogromny.

img 11

W porównaniu z przeciętna ilością 1.600 wyszukiwań miesięcznie, udało mi się doprowadzić do wzrostu ruchu dla tego hasła wyszukiwania o 3781%.

Pozycje strony przed eksperymentem

Poniżej widać pozycję mojego bloga wg SEMrush przed eksperymentem?

img 12

 

?a tutaj widać pozycję na koniec eksperymentu.

img 13

Wyniki

Po przeprowadzeniu eksperymentu, moja pozycja z wyszukiwania utrzymywała się na tym samym poziomie przez dwa miesiące, następnie zaczęła gwałtownie spadać ok. 1 czerwca 2015 r.

img 14

Osiągnięcie zamierzonych celów

Jak można sobie wyobrazić mając na uwadze to, o czym była mowa we wprowadzeniu do niniejszego artykułu, nie było żadnych zmian w pozycji strony. Wszystkie pozostałe cele zostały jednak w pełni osiągnięte.

  • Udało mi się utworzyć bardzo intensywny ruch, który nie był filtrowany przez algorytm Google?a.

img 15

  • Ruch osiągnął do 21.000 naturalnych wizyt (Google Organic) na dzień.

img 16

  • Udało mi się podnieść moje CTR.

img 17

  • Utworzyłem (fałszywy) Google Trend.

img 18

  • Udało mi się wpłynąć na najważniejsze dane ruchu Google?a z Google AdWords Keyword Planner.

img 19

img 20

  • W ogóle nie udało mi się podnieść pozycji mojej strony dla żadnych z haseł wyszukiwania wybranych dla tego eksperymentu.

Podsumowanie

Coraz więcej danych zdaje się wspierać konkluzję mojego eksperymentu, zgodnie z którą CTR nie wpływa na pozycję w wynikach wyszukiwania. W zasadzie, na SMX Advanced, Gary Illyes z Google?a potwierdził to mówiąc, że ?Google używa kliknięć w wynikach wyszukiwania na dwa różne sposoby ? dla oceny oraz dla eksperymentowania ? ale nie dla pozycji strony.?

Jeśli się nad tym chwilę zastanowić, to wyraźnie pasuje do polityki Google?a dot. ?poprawy? czynników wpływających na pozycję strony, które można łatwo zmanipulować. To również idzie w parze z niedawnymi zawirowaniami SERP, które w dalszym ciągu pozostają nienazwane.

img 21

Sądzę, że to jest dobry i w sumie jedyny krok, który Google mógł zrobić. Wraz ze wzrostem popularności software?a CTR oraz usług, które albo pomagają stronom osiągać lepsze pozycje, albo atakować konkurentów, stało się to dużą bezbronnością Google?a.

Mam nadzieję, że mój eksperyment pomoże w lepszym rozumieniu CTR oraz jego wpływu na pozycje strony. Mam również nadzieję, że pomoże wszystkim administratorom stron internetowych oraz specjalistom SEO w dokonywaniu lepszych wyborów.

Zobacz pełne wyniki dla wszystkich przetestowanych w eksperymencie haseł wyszukiwania klikając tutaj.

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (10 głosów, średnia: 3,90 z 5)

Komentarzy (13)

  1. TomekB
    Sierpień 31, 2015

    Zgredzie 🙂 na blogu Bartosza (nie pod artykułem z MOZa) wskazałem powody dlaczego twierdzenie „CTR z wyszukiwania nie jest czynnikiem wpływającym na pozycję strony” nie zostało „udowodnione” w tym teście. Nie nie ma sensu powtarzać – zainteresowani znajdą.

    • Paweł Gontarek
      Wrzesień 1, 2015

      Ja też takie dane inaczej interpretuję 🙂

      • TomekB
        Wrzesień 1, 2015

        Nie widzę linka do tego Arta z głównej Twojego bloga. Jakiś test?

    • TomekB
      Wrzesień 1, 2015

      Poprawka artykuł nie był na Mozie tylko na Searchengineland

  2. Magda
    Sierpień 31, 2015

    Aktualnie jest na 1.. 😉 może czas też ma znaczenie :)?

    • Bartosz
      Wrzesień 1, 2015

      Niestety ciągle #3 – #5 w anglojęzycznych wynikach. W PL mam przewagę z oczywistych powodów 🙂

      • TomekB
        Wrzesień 1, 2015

        Z moich amatorskich obserwacji wydaje mi się że googiel w jakiś sposób wykorzystuje CTR do rankowania. Niestety mam bardzo małą próbkę i ciężko jest wyciągnąć z tego jakieś racjonalne wnioski. Tematyka praktycznie nie monetarna. Top 10 od 3-4 lat stabilne (nie gryzione przez żadne zwierzaki), praktycznie bez żadnych działań seo / spamerskich. Coś jak Puszcza Białowieska tylko żubrów nie ma 🙂 W top 10 występują co jakiś czas czasowe fluktuacje – lekkie przetasowania po czym albo się tak stabilizuje albo wraca do poprzednich pozycji. W ruchach tych można się dopatrzeć jakieś korelacji ze zwiększonym ruchem / czasem sesji / współczynnikiem odrzuceń z organików w poprzednim okresie. Tak jakby testował się ranking kto zbierze więcej dobrej jakości ruchu. Podkreślam jeszcze raz że jest to zbyt mała próbka i moje obserwacje mogą być błędne (przetasowania mogą wynikać z innych czynników).
        Jedynym sensownym testem, który udowodniłby / obalił tezę byłoby dogadanie się z większością właścicieli stron w top 10 aby udostępnić sobie nawzajem statystyki, przeanalizować i wyciągnąć wnioski.

  3. Krystian
    Wrzesień 1, 2015

    Również napisałem komentarz pod republikacją Bartosza na Searchengineland. Eksperyment ciekawy mimo wszystko, chociaż cięzko jest stwierdzić na ile CTRy, to „twardy” ranking signal.

    Taki test możnaby było wesprzec danymi z Adwords, jesli dana fraza miałaby odpowiedni wolumen ruchu… z tym, że kto ma $$$ na takie testy? 😉

  4. Sebastian
    Wrzesień 1, 2015

    Test ciekawy aczkolwiek został przeprowadzony tylko dla jednej strony i wyłącznie dla jednej strony.
    CTR ma obecnie wpływ na serpy i powie to nie jedna osoba.
    Ale wpływ CTR nie jest aż tak duży aby pomógł przeskoczyć z pozycji top3. Decydujące sa linki i w takich przypadkach jak ten CTR nie pomoże.
    Ja testowałem dla wielu fraz, na dalszych pozycjach i wzrost CTR powodował wzrost pozycji.

  5. Marek
    Wrzesień 25, 2015

    w Polsce były robione test na skuteczność CTR – nawet na jednej z moich stron ggprojekt.pl – 30 pozycjonerów codziennie miało wpisywać frazę „usługi geologiczne” i klikać w wybraną domenę. Po kliknięciu pozostać kilka minut na stronie oraz przejrzeć kilka zakładek – aby wyglądało naturalnie. Niestety nie przyniosło to żadnego efektu . Dodam tylko ze testy były przeprowadzane ok 4 miesiące temu.

  6. Greg
    Kwiecień 14, 2016

    Paweł,
    Z całym szacunkiem ale Twój test niczego nie dowodzi a nawet wprowadza w błąd. Już spieszę wytłumaczyć Ci dlaczego tak się stało.
    Wykonałeś wiele zapytań do Google jako „NOT TRUST USER”, stąd też jego wynik nie miał żadnego wpływu na pozycję. Zupełnie inny byłby wynik testu gdyby ten CTR pochodził od wiarygodnych dla Google użytkowników, zalogowanych i od długiego czasu powiązanych z danym tematem.
    Dlatego też uznaję Twój test jako ciekawostkę i dziękuje za jego wykonanie – dowiódł on, iż poprzez NOT TRUST USER nie da się zmanipulować CTR. Warto również tutaj zauważyć iż TRENDS a SERPA to dwa zupełnie inne produkty.
    Osobiście od dłuższego czasu korzystam na CTR właśnie i gwarantuje Ci iż ma on wpływ na serpy, piszę to na podstawie wyników z realnych stron i ich realnych użytkowników a nie sztucznych testów.
    Mało tego, to właśnie CTR jest jednym z najważniejszych czynników rankingowych, oczywiście piszę tutaj o pierwszej stronie wyników, gdyż na kolejnych CTR jest już bardziej przypadkowy niż miarodajny.
    Pozdrawiam, Greg.

    • Marek Pietrasina
      Lipiec 9, 2016

      Zgodzę się z Gregiem. Moim zdaniem taki test jak powyżej nie jest wiarygodny. Jak powinien być wykonany taki test i o jego wynikach pisze w fragmencie swojego artykułu Sławek http://www.blog.gdaq.pl/2016/06/16-eksperymentow-seo-ktore-zmienia-twoj-sposob-myslenia-o-seo-na-zawsze/ . Tutaj widać, że w teście brali udział przede wszystkim użytkownicy powiązani z daną tematyką i byli oni wiarygodni dla google. Moim zdaniem w ogóle bez testów jest to logiczne, że CTR ma wpływ na pozycje. Pomyślcie, czy google nie zareaguje jeśli na frazę większość kliknięć idzie na stronę na 9 pozycji a nie na 1. To znaczy że na tej stronie z 9 jest coś bardziej wartościowego dla użytkowników i trzeba ją podnieść.

  7. tryt
    Sierpień 27, 2017

    Fajnie jakbyś sprawdził pozycje strony, która jest np. na 3-5 stronie wyników, czyli 30-50 pozycja. Pokazałeś trochę dziwny eksperyment, bo nawet w komentarzach stwierdzają , iż twoja domena jest , co prawda na nasz kraj (lokalizacja) #1 alej jest. Na blogu Moz’a czytałem , że jednak ma i to duże znaczenie
    ps. trochę to takie zawracanie Wisły kijem. 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie udostępniony. Wymagane pola są oznaczone *